Minęło już parę dni.
Lubiliśmy się coraz bardziej,mieliśmy różne tematy i wrażenie że nigdy się nie skończą.
Nazo jednak miał dość dużo kompletnie innych cech niż ja,było tu coraz to więcej ludzi,a to on jako pierwszy wszystkich poznawał.
Ciągle śniły mi się sny gdzie razem coś robiliśmy,uznawałam to za co raz to bardziej dziwne.
Aż w końcu ta sytuacja zaczęła mnie męczyć.
Jak tu komuś odpowiedzieć na pytanie ~ Co Ci się dziś śniło ?
Miałam odpowiadać Nazo ?
Mimo wszystko pomyślałam że to głupia odpowiedź,a nawet bardzo głupia odpowiedź świadcząca tylko o tym jak bardzo tego człowieka polubiłam,ale i też ta gnębiąca myśl,że może aż za bardzo go polubiłam ?!
Od razu po przebudzeniu i oczywiście tym samym co śni mi się praktycznie zawsze odkąd poznałam Naza,wyruszyłam do jego pokoju.
Usiadłam tuż obok niego,dokładnie w tym miejscu gdzie pokazywał mi ręką stukając w łóżko.
Gdy wytłumaczyłam mu to wszystko spojrzał się na mnie trochę niepewnie po czym odparł lekko wzdychając...
< Nazo? >

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz