- Em... nic , musiałaś się przesłyszeć. - Powiedziałem i wbiłem wzrok w sufit.
- Słyszałam , mówiłeś , że lubisz coś jeszcze. - Upierała się Blanka.
A dobra , co mi tam powiem.
- Medycyna. - Powiedziałem cicho.
- Medycyna? Naprawdę?
Myślałem , że ze mnie drwi.
Moje oczy robiły się mocno czerwone , tego nie umiałem ukryć.
- Nazo... co ci jest? - Zapytała się trochę przerażonym głosem.
- Drwisz z medycyny? - Powiedziałem wrogo.
Przez chwilę panowała niezręczna cisza.
- Nie ... ja... - Mówiła wciąż patrząc się na moje oczy.
Pewnie nie wiedziała , że jestem demonem.
<Blanka?>
środa, 13 sierpnia 2014
Od Blanki C.D Nazo
- Ten pies.... skąd go znasz ?-spytał
-Widziałam go kiedyś.... Z tego co pamiętam biegł gdzieś w lasku. Byłam wtedy na wakacjach w innym kraju, niestety nie pamiętam w jakim. To było około 4 lata po mojej adopcji, więc mniej więcej kiedy miałam 10 lat. Przebiegł dość szybko, ale i tak zapamiętałam jak wyglądał.-
Nazo wydawał się być zaniepokojony.
-Widziałaś kogoś z tym psem?-
-Hmm... Nie przypominam sobie. Możliwe, że ktoś z nim był, ale nie widziałam twarzy.-
Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Nazo wyglądał bardzo dziwnie. Nie potrafiłam określić co czuje. Był jakby zmartwiony, a może zagubiony.
-Nazo? Wspominałeś, że lubisz coś oprócz chemii i muzyki. Co to takiego?-
<Nazo?>
-Widziałam go kiedyś.... Z tego co pamiętam biegł gdzieś w lasku. Byłam wtedy na wakacjach w innym kraju, niestety nie pamiętam w jakim. To było około 4 lata po mojej adopcji, więc mniej więcej kiedy miałam 10 lat. Przebiegł dość szybko, ale i tak zapamiętałam jak wyglądał.-
Nazo wydawał się być zaniepokojony.
-Widziałaś kogoś z tym psem?-
-Hmm... Nie przypominam sobie. Możliwe, że ktoś z nim był, ale nie widziałam twarzy.-
Przez chwilę panowała niezręczna cisza. Nazo wyglądał bardzo dziwnie. Nie potrafiłam określić co czuje. Był jakby zmartwiony, a może zagubiony.
-Nazo? Wspominałeś, że lubisz coś oprócz chemii i muzyki. Co to takiego?-
<Nazo?>
Od Nazo C.D Sheavee
- Sheavee...Mam...tak samo. - Powiedziałem czerwieniąc się.
Sheavee patrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Jak to ... tak samo ? - Powiedziała niedowierzającym głosem.
Nie umiałem się wysłowić.
Nie wiedziałem jak to obejść.
Więc powiedziałem
- Shev...od pewnego czasu...p..podobasz mi się. - Powiedziałem to drżącym głosem cały czerwony.
Wiedziałem co się teraz stanie.
Zakryłem szybko jedno oko , które zamieniło się na kolor pomarańczowy. Oznaczało to u mnie zdenerwowanie. Czekałem na odpowiedź Sheavee.
Wszystko zależało od niej.
<Sheavee?>
Sheavee patrzyła na mnie ze zdziwieniem.
- Jak to ... tak samo ? - Powiedziała niedowierzającym głosem.
Nie umiałem się wysłowić.
Nie wiedziałem jak to obejść.
Więc powiedziałem
- Shev...od pewnego czasu...p..podobasz mi się. - Powiedziałem to drżącym głosem cały czerwony.
Wiedziałem co się teraz stanie.
Zakryłem szybko jedno oko , które zamieniło się na kolor pomarańczowy. Oznaczało to u mnie zdenerwowanie. Czekałem na odpowiedź Sheavee.
Wszystko zależało od niej.
<Sheavee?>
wtorek, 12 sierpnia 2014
Od Sheavee
Minęło już parę dni.
Lubiliśmy się coraz bardziej,mieliśmy różne tematy i wrażenie że nigdy się nie skończą.
Nazo jednak miał dość dużo kompletnie innych cech niż ja,było tu coraz to więcej ludzi,a to on jako pierwszy wszystkich poznawał.
Ciągle śniły mi się sny gdzie razem coś robiliśmy,uznawałam to za co raz to bardziej dziwne.
Aż w końcu ta sytuacja zaczęła mnie męczyć.
Jak tu komuś odpowiedzieć na pytanie ~ Co Ci się dziś śniło ?
Miałam odpowiadać Nazo ?
Mimo wszystko pomyślałam że to głupia odpowiedź,a nawet bardzo głupia odpowiedź świadcząca tylko o tym jak bardzo tego człowieka polubiłam,ale i też ta gnębiąca myśl,że może aż za bardzo go polubiłam ?!
Od razu po przebudzeniu i oczywiście tym samym co śni mi się praktycznie zawsze odkąd poznałam Naza,wyruszyłam do jego pokoju.
Usiadłam tuż obok niego,dokładnie w tym miejscu gdzie pokazywał mi ręką stukając w łóżko.
Gdy wytłumaczyłam mu to wszystko spojrzał się na mnie trochę niepewnie po czym odparł lekko wzdychając...
< Nazo? >
Lubiliśmy się coraz bardziej,mieliśmy różne tematy i wrażenie że nigdy się nie skończą.
Nazo jednak miał dość dużo kompletnie innych cech niż ja,było tu coraz to więcej ludzi,a to on jako pierwszy wszystkich poznawał.
Ciągle śniły mi się sny gdzie razem coś robiliśmy,uznawałam to za co raz to bardziej dziwne.
Aż w końcu ta sytuacja zaczęła mnie męczyć.
Jak tu komuś odpowiedzieć na pytanie ~ Co Ci się dziś śniło ?
Miałam odpowiadać Nazo ?
Mimo wszystko pomyślałam że to głupia odpowiedź,a nawet bardzo głupia odpowiedź świadcząca tylko o tym jak bardzo tego człowieka polubiłam,ale i też ta gnębiąca myśl,że może aż za bardzo go polubiłam ?!
Od razu po przebudzeniu i oczywiście tym samym co śni mi się praktycznie zawsze odkąd poznałam Naza,wyruszyłam do jego pokoju.
Usiadłam tuż obok niego,dokładnie w tym miejscu gdzie pokazywał mi ręką stukając w łóżko.
Gdy wytłumaczyłam mu to wszystko spojrzał się na mnie trochę niepewnie po czym odparł lekko wzdychając...
< Nazo? >
Od Nazo C.D Blanki
To jest niesamowite - Powiedziałem , nie ukrywałem zdziwienia.
-To nie możliwe , rysowałaś to z pamięci? Nigdy nie widziałem by ktoś tak dokładnie narysował człowieka.
Blanka trochę się zawstydziła.
- Dzi...dziękuję.
- A tak w ogóle z jakiego kraju pochodzisz? - Zapytałem się.
- Z Francji , z miasta zwanym Colmar.
Zdziwiłem się. Słyszałem , że z Francji pochodzą ci "najlepsi". A ja? Ja byłem tylko z Danii...
- Ja pochodzę z Danii ... Kopenhagi...
Wbiłem wzrok w podłogę.
- Nazo ? Coś się stało ? - Spytała się mnie Blanka.
- Nie. - Otrząsnąłem się.
- Masz jakieś inne rysunki ? - Powiedziałem szybko , chciałem zmienić temat.
- Tak... - Podeszła do półki i wyjęła obraz z półki.
Na obrazku był pies , który wydawał się mi dziwnie znajomy.
A! No tak , to pies który towarzyszył mi przez 4 miesiące wędrówki!
Później zniknął , jak kamień w wodę...
- Ten pies.... skąd go znasz ? zapytałem się.
<Blanka?>
-To nie możliwe , rysowałaś to z pamięci? Nigdy nie widziałem by ktoś tak dokładnie narysował człowieka.
Blanka trochę się zawstydziła.
- Dzi...dziękuję.
- A tak w ogóle z jakiego kraju pochodzisz? - Zapytałem się.
- Z Francji , z miasta zwanym Colmar.
Zdziwiłem się. Słyszałem , że z Francji pochodzą ci "najlepsi". A ja? Ja byłem tylko z Danii...
- Ja pochodzę z Danii ... Kopenhagi...
Wbiłem wzrok w podłogę.
- Nazo ? Coś się stało ? - Spytała się mnie Blanka.
- Nie. - Otrząsnąłem się.
- Masz jakieś inne rysunki ? - Powiedziałem szybko , chciałem zmienić temat.
- Tak... - Podeszła do półki i wyjęła obraz z półki.
Na obrazku był pies , który wydawał się mi dziwnie znajomy.
A! No tak , to pies który towarzyszył mi przez 4 miesiące wędrówki!
Później zniknął , jak kamień w wodę...
- Ten pies.... skąd go znasz ? zapytałem się.
<Blanka?>
Od Blanki CD. Nazo
-A więc zwykle rysuję akwarelami. Głównie ludzi i zwierzęta. Hmm..-
-Co jest?-spytał Nazo
-Nie mam pomysłu co narysować...-popatrzyłam na niego z nadzieją, że coś mi podpowie.
-Nie wiem, narysuj co chcesz.-wzruszył ramionami i usiadł przy ławce.
Dosiadłam się i rozłożyłam akwarele. Więłam pędzel w dłoń i przez chwilę myślałam od czego powinnam zacząć. Rozproszył mnie Nazo.
-Naprawdę musisz tyle myśleć?-
-Nie czepiaj się.-wzdychnęłam-Już wiem!
Nie minęła chwila, a zaczęłam malować. Kocham to. Robię to od kilkunastu lat. Dokładnie od 11. Nazo wpatrywał się w kartkę nieco zdziwiony. Po chwili wstałam i pokazałam rysunek.
-To moja mama. Pokażę Ci jej zdjęcie.-powiedziałam i wyjęłam telefon.
Zaprezentowałam mu moją mamę, a potem rysunek.
-I jak?-spytałam.
-To jest...-rozpoczął
<Nazo?>
-Co jest?-spytał Nazo
-Nie mam pomysłu co narysować...-popatrzyłam na niego z nadzieją, że coś mi podpowie.
-Nie wiem, narysuj co chcesz.-wzruszył ramionami i usiadł przy ławce.
Dosiadłam się i rozłożyłam akwarele. Więłam pędzel w dłoń i przez chwilę myślałam od czego powinnam zacząć. Rozproszył mnie Nazo.
-Naprawdę musisz tyle myśleć?-
-Nie czepiaj się.-wzdychnęłam-Już wiem!
Nie minęła chwila, a zaczęłam malować. Kocham to. Robię to od kilkunastu lat. Dokładnie od 11. Nazo wpatrywał się w kartkę nieco zdziwiony. Po chwili wstałam i pokazałam rysunek.
-To moja mama. Pokażę Ci jej zdjęcie.-powiedziałam i wyjęłam telefon.
Zaprezentowałam mu moją mamę, a potem rysunek.
-I jak?-spytałam.
-To jest...-rozpoczął
<Nazo?>
Od Nazo C.D Blanki
- Nie jesteś za stara na takie zabawy? - Zapytałem się z nutą drwiny w głosie.
- To to samo co ta twoja chemia i muzyka. - Powiedziała Blanka widocznie przybita.
Przewróciłem oczami.
-Dobra , dobra. - Powiedziałem i zamilkłem.
Po większej chwili ciszy Blanka powiedziała:
-Lubisz coś jeszcze oprócz chemii i muzyki?
-...W sumę tak , a ty?
- Lubię jeszcze rysować...
- Naprawdę? Możesz mi pokazać co umiesz?
Blanka wydawała się być trochę zdziwiona.
- Jeśli chcesz...
Pokiwałem głową.
- No dobra , to chodź do sali plastycznej...
Razem z Blanką poszedłem do sali plastycznej.
Kiedy byliśmy na miejscu , ona podeszła do szuflady i wyjmowała z niej kartki.
- A więc... - Zaczęła.
<Blanka?>
- To to samo co ta twoja chemia i muzyka. - Powiedziała Blanka widocznie przybita.
Przewróciłem oczami.
-Dobra , dobra. - Powiedziałem i zamilkłem.
Po większej chwili ciszy Blanka powiedziała:
-Lubisz coś jeszcze oprócz chemii i muzyki?
-...W sumę tak , a ty?
- Lubię jeszcze rysować...
- Naprawdę? Możesz mi pokazać co umiesz?
Blanka wydawała się być trochę zdziwiona.
- Jeśli chcesz...
Pokiwałem głową.
- No dobra , to chodź do sali plastycznej...
Razem z Blanką poszedłem do sali plastycznej.
Kiedy byliśmy na miejscu , ona podeszła do szuflady i wyjmowała z niej kartki.
- A więc... - Zaczęła.
<Blanka?>
Od Blanki
Akademia była naprawdę ogromna. Zaczęłam zwiedzać pozostałe sale, z czystej ciekawości. Po drodze spotkałam Sheavee.
-Och, cześć Blanka.-uśmiechnęła się
-Yh... Cz-cześć.-powiedziałam cichutko
-Dokąd idziesz?-spytała zaciekawiona
-Oglądam akademie. Chcę odwiedzić salę plastyczną.-
-O, rozumiem. W takim razie do zobaczenia.-
Gdy Sheavee mnie minęła ruszyłam przed siebie. Stanęłam przed salą gimnastyczną. Nie mogłam się powstrzymać. Weszłam po czym zabrałam kilka hula-hop. Zaczęłam kręcić trzema, a później czwartym na ręce. Byłam bardzo szczęśliwa. Nagle usłyszałam głos za sobą.
-Nie jesteś za stara na takie zabawy?-
<Ktoś dokończy?>
-Och, cześć Blanka.-uśmiechnęła się
-Yh... Cz-cześć.-powiedziałam cichutko
-Dokąd idziesz?-spytała zaciekawiona
-Oglądam akademie. Chcę odwiedzić salę plastyczną.-
-O, rozumiem. W takim razie do zobaczenia.-
Gdy Sheavee mnie minęła ruszyłam przed siebie. Stanęłam przed salą gimnastyczną. Nie mogłam się powstrzymać. Weszłam po czym zabrałam kilka hula-hop. Zaczęłam kręcić trzema, a później czwartym na ręce. Byłam bardzo szczęśliwa. Nagle usłyszałam głos za sobą.
-Nie jesteś za stara na takie zabawy?-
<Ktoś dokończy?>
wtorek, 29 lipca 2014
Od Naomi C.D Tsu
Wkurzona na maksa skierowałam się do budynku Akademii. W moim pokoju
zastałam śpiącego Kuro. Trzasnęłam drzwiami. Wilk się obudził i spojrzał
na mnie. Wyczuł moją złość i podszedł mnie pocieszyć. Podrapałam go za
uchem."Jak mogłam być tak głupia i dać się powalić takim atakiem?!"
Skoczyłam na łóżko. Sprawdziłam godzinę, 17.32... Czas coś zjeść.
Wstałam skierowałam się do jadalni.
-Chodź Kuro, idziemy jeść. -zawołałam wilka.
Posłusznie ruszył za mną wyraźnie ucieszony wizją obiadu. Gdy dotarłam na stołówkę trzy osoby siedziały już i zajadały w najlepsze. Gościa od bluzy nie było.
"I dobrze" pomyślałam. Wzięłam tackę z talerzem i sztućcami i podeszłam do kucharki. Nałożyła mi porcję ziemniaków puree i udko kurczaka.
-Znajdzie się coś dla przyjaciela? -spytałam z nadzieją w głosie.
Kucharka spojrzała podejrzliwie na Kuro. Po chwili namysłu poszła do kuchni i przyniosła surowy kawał mięsa. Wilk zaszczekał i zamerdał ogonem jak pies. I dobrze. Wolałam, żeby ludzie myśleli, że to pies. Usiedliśmy sami przy stole. Niestety nasz spokój nie trwał długo. Po chwili podszedł do mnie "facet od bluzy".
-Czego? -warknęłam gniewnie.
-Spokojnie. -podniósł ręce w geście obrony- Nie zgubiłaś może czegoś?
Zignorowałam pytanie. Myślałam trochę. Faktycznie, jeden z moich sztyletów do rzucania zniknął. Nie przyznałam się. Po chwili obok mnie pojawił się mój nóż wbity w deskę. Spojrzałam wilkiem na chłopaka. Bez słowa wzięłam nóż i ponowiłam jedzenie, jednak on ciągle stał na de mną.
-Co znowu? -jęknęłam.
<Tsu?>
-Chodź Kuro, idziemy jeść. -zawołałam wilka.
Posłusznie ruszył za mną wyraźnie ucieszony wizją obiadu. Gdy dotarłam na stołówkę trzy osoby siedziały już i zajadały w najlepsze. Gościa od bluzy nie było.
"I dobrze" pomyślałam. Wzięłam tackę z talerzem i sztućcami i podeszłam do kucharki. Nałożyła mi porcję ziemniaków puree i udko kurczaka.
-Znajdzie się coś dla przyjaciela? -spytałam z nadzieją w głosie.
Kucharka spojrzała podejrzliwie na Kuro. Po chwili namysłu poszła do kuchni i przyniosła surowy kawał mięsa. Wilk zaszczekał i zamerdał ogonem jak pies. I dobrze. Wolałam, żeby ludzie myśleli, że to pies. Usiedliśmy sami przy stole. Niestety nasz spokój nie trwał długo. Po chwili podszedł do mnie "facet od bluzy".
-Czego? -warknęłam gniewnie.
-Spokojnie. -podniósł ręce w geście obrony- Nie zgubiłaś może czegoś?
Zignorowałam pytanie. Myślałam trochę. Faktycznie, jeden z moich sztyletów do rzucania zniknął. Nie przyznałam się. Po chwili obok mnie pojawił się mój nóż wbity w deskę. Spojrzałam wilkiem na chłopaka. Bez słowa wzięłam nóż i ponowiłam jedzenie, jednak on ciągle stał na de mną.
-Co znowu? -jęknęłam.
<Tsu?>
Od Tsu C.D Naomi
Moje oczy zaświeciły aż na czerwono ze złości, dlatego może nie lubię dziewczyn.
-Pfff, znalazła się!- mruknąłem i szybko podłożyłem jej nogę tak że straciła równowagę, jej uścisk stał się słabszy wyślizgnąłem się i powaliłem ją na ziemię.
-Masz słabą równowagę dziewczynko.- jednak nagle do mnie podbiegła moje wychowawczyni.
-Co ty robisz Tsu? Masz się zaprzyjaźnić i nie bije się dam, przeproś.- uderzyła mnie w głowę.
-Dobra, przepraszam...- przewróciłem oczami, a wtedy ona sobie poszła.
-Za to że nie umiesz nad sobą panować..- dodałem i ruszyłem w stronę pracowni informatycznej.
<Naomi?>
-Pfff, znalazła się!- mruknąłem i szybko podłożyłem jej nogę tak że straciła równowagę, jej uścisk stał się słabszy wyślizgnąłem się i powaliłem ją na ziemię.
-Masz słabą równowagę dziewczynko.- jednak nagle do mnie podbiegła moje wychowawczyni.
-Co ty robisz Tsu? Masz się zaprzyjaźnić i nie bije się dam, przeproś.- uderzyła mnie w głowę.
-Dobra, przepraszam...- przewróciłem oczami, a wtedy ona sobie poszła.
-Za to że nie umiesz nad sobą panować..- dodałem i ruszyłem w stronę pracowni informatycznej.
<Naomi?>
poniedziałek, 28 lipca 2014
Od Naomi C.D Tsu
-Przepraszam jegomość, że przeszkadzam. -powiedziałam ironicznie.
- Nie moja jest jednakowoż wina, że panicz siedzi na mojej bluzie.
-Weź ją sobie. -powiedział, ale nie ruszył dupska. Wkurzają mnie takie paniczki z dobrego domu. Mają trochę kasy i dla tego już są królami świata. Kopnęłam go, nie za mocno, żeby mu coś zrobić, ale wystarczająco, aby odsłonił moją bluzę. Wzięłam ją i ruszyłam z powrotem do Akademii.
-Hej. -zawołał chłopak- Co ty sobie wyobrażasz?
Zignorowałam go. Jemu to się chyba nie spodobało, bo ruszył za mną i zamierzał chyba mnie uderzyć, ale zrobiłam unik i założyłam mu dźwignię na rękę. Mogłam ją w każdej chwili złamać. Wzdrygnęłam się. Dotknęłam człowieka.
<Tsu ?>
- Nie moja jest jednakowoż wina, że panicz siedzi na mojej bluzie.
-Weź ją sobie. -powiedział, ale nie ruszył dupska. Wkurzają mnie takie paniczki z dobrego domu. Mają trochę kasy i dla tego już są królami świata. Kopnęłam go, nie za mocno, żeby mu coś zrobić, ale wystarczająco, aby odsłonił moją bluzę. Wzięłam ją i ruszyłam z powrotem do Akademii.
-Hej. -zawołał chłopak- Co ty sobie wyobrażasz?
Zignorowałam go. Jemu to się chyba nie spodobało, bo ruszył za mną i zamierzał chyba mnie uderzyć, ale zrobiłam unik i założyłam mu dźwignię na rękę. Mogłam ją w każdej chwili złamać. Wzdrygnęłam się. Dotknęłam człowieka.
<Tsu ?>
Od Tsu
Ta szkoła mnie nudziła, nawet nie rozumiem dlaczego ojciec mnie tutaj
wysłał dał bym sobie sam radę. A teraz muszę jedynie użerać się z
uczniami, szkolne życie jest takie przewidujące. Gdy zajęcia się
skończyły poszedłem na dwór i usiadłem pod drzewem w cieniu.
Jestem nowy a już wyrobiłem sobie opinię strasznego o morderczym wzroku.
-Przynajmniej mam ciszę.- wziąłem książkę i otworzyłam na stronie gdzie była zakładka. Ostatnio mi się nudzi, więc pogrążyłem się w kryminałach. Jednak mój spokój nie trwał długo, przede mną wyłoniła się jak by znikąd sylwetka jakiegoś pewnie ucznia. Jednak przez to że stała owa osoba pod słońce nie mogłem rozpoznać płci.
-Wybacz ale zakłócasz moją ciszę i spokój.- mruknąłem.
<Ktoś dokończy?>
Jestem nowy a już wyrobiłem sobie opinię strasznego o morderczym wzroku.
-Przynajmniej mam ciszę.- wziąłem książkę i otworzyłam na stronie gdzie była zakładka. Ostatnio mi się nudzi, więc pogrążyłem się w kryminałach. Jednak mój spokój nie trwał długo, przede mną wyłoniła się jak by znikąd sylwetka jakiegoś pewnie ucznia. Jednak przez to że stała owa osoba pod słońce nie mogłem rozpoznać płci.
-Wybacz ale zakłócasz moją ciszę i spokój.- mruknąłem.
<Ktoś dokończy?>
Od Naomi
Taksówka zatrzymała się przed budynkiem Akademii. Hmm.... Nadal
zastanawiam się czy to dobry pomysł. Pewnie będzie tam dużo ludzi... co
znaczy, że... będą mnie dotykać. Wzdrygnęłam się na tę myśl. Wysiadłam z
samochodu. Zapłaciłam taksówkarzowi. Wyglądał na przerażonego mą
obecnością. Nie dziwię mu się. Piętnastolatka, ubrana na czarno,
uzbrojona po zęby, a do tego łazi za nią czarny wilk. Zapłaciłam mu,
wzięłam torby i ruszyłam do budynku Akademii.
-Kuro! -zawołałam wilka.
Posłusznie ruszył za mną.
Weszłam do budynku. Poczułam delikatny, chłodny powiew. Ulga w taki gorący dzień. Akademia była ogromna, ale... podejrzanie cicha. Nagle ktoś podszedł do mnie i podał rękę do przywitania. Oczywiście jak to ja, cofnęłam się tylko odrobinę. Ktosiek cofnął rękę.
-Hej, jestem...
<Ktosiu? Kim jesteś???>
-Kuro! -zawołałam wilka.
Posłusznie ruszył za mną.
Weszłam do budynku. Poczułam delikatny, chłodny powiew. Ulga w taki gorący dzień. Akademia była ogromna, ale... podejrzanie cicha. Nagle ktoś podszedł do mnie i podał rękę do przywitania. Oczywiście jak to ja, cofnęłam się tylko odrobinę. Ktosiek cofnął rękę.
-Hej, jestem...
<Ktosiu? Kim jesteś???>
niedziela, 27 lipca 2014
AKADEMIA MA PRZERWE DO DNIA 2014-08-12
PRZEPRASZAM,ale z powodu mojej nieobecności i tak nikt nie będzie mógł wrzucać postów.
Wybaczcie mi proszę ;c!!!!!!!!!!!!!!!!!
Wybaczcie mi proszę ;c!!!!!!!!!!!!!!!!!
sobota, 26 lipca 2014
Od Blanki CD. Nazo
-Interesuje się rysunkiem i gimnastyką artystyczną.-powiedziałam nieco onieśmielona-A ty pewnie interesujesz się chemią?-
-Ta. I muzyką.-bąknął bez większego zainteresowania
Wydawało mi się, że jestem tu zbędnym balastem. Nie chciałam więcej rozmawiać i miałam wrażenie, że to samo myśli nowo poznany chłopak. Postanowiłam nie wychylać się już więcej i wbiłam wzrok w podłogę.
-Wiedziałam, że mnie nie polubią.-pomyślałam
Westchnęłam i wymusiłam uśmiech.
-Więc, Nazo, lepiej już pójdę. Nie chcę przeszkadzać Ci w zabawie róznymi substancjami.-
<Nazo?>
-Ta. I muzyką.-bąknął bez większego zainteresowania
Wydawało mi się, że jestem tu zbędnym balastem. Nie chciałam więcej rozmawiać i miałam wrażenie, że to samo myśli nowo poznany chłopak. Postanowiłam nie wychylać się już więcej i wbiłam wzrok w podłogę.
-Wiedziałam, że mnie nie polubią.-pomyślałam
Westchnęłam i wymusiłam uśmiech.
-Więc, Nazo, lepiej już pójdę. Nie chcę przeszkadzać Ci w zabawie róznymi substancjami.-
<Nazo?>
Od Nazo do Blanki
Spacerowałem korytarzem.
Było strasznie nudno.
Postanowiłem "pobawić się" tym co kocham.
Poszedłem do sali chemicznej.
Na moje nieszczęście była tam Sheavee i ktoś nowy.
Przyjrzałem się nowej osobie.
Yhym , zwykły człowiek.
- O , a to jest Nazo , często tu przebywa. - Powedziała z uśmiechem Sheavee.
-Nazo poznaj Blanke , Blanko , to jest Nazo.
- Miło mi poznać. - Powiedziała Blanka.
- Mnie też... to ja już lepiej pójdę- Powiedziałem i zacząłem zmierzać w stronę mojego pokoju.
-Nazo poczekaj. Nie chcesz zapoznać się z nową uczennicą ? - Powiedziała Sheavee.
Odwróciłem się w ich stronę.
Westchnąłem.
- Więc...Blanka..co lubisz robić? - Spytałem się bez jakiegoś entuzjazmu.
<Blanka?>
piątek, 25 lipca 2014
Od Blanki C.D Sheavee
-Jeśli nie będę Ci przeszkadzać...-szepnęłam ściskając kosmyk włosów.
-Jasne, że nie. Przecież sama Ci to zaproponowałam.-odparła z uśmiechem.
Wzięłam walizkę i poszłam bez słowa za Sheavee. Wyglądała na miłą, ale ciężko było mi komukolwiek zaufać. Chwilę potem znalazłyśmy się w pokoju.
-Jest....duży.-powiedziałam zachwycając się.
-Tak sądzisz? Dla mnie nie jest aż tak wielki.-zaśmiała się Sheavee.
-Mój pokój w domu jest dużo mniejszy...-ściszyłam nieco głos.
-Naprawdę?! Żartujesz?-zadziwiła się dziewczyna
-Nie żartuję.-wbiłam wzrok w podłogę.
<Sheavee?>
-Jasne, że nie. Przecież sama Ci to zaproponowałam.-odparła z uśmiechem.
Wzięłam walizkę i poszłam bez słowa za Sheavee. Wyglądała na miłą, ale ciężko było mi komukolwiek zaufać. Chwilę potem znalazłyśmy się w pokoju.
-Jest....duży.-powiedziałam zachwycając się.
-Tak sądzisz? Dla mnie nie jest aż tak wielki.-zaśmiała się Sheavee.
-Mój pokój w domu jest dużo mniejszy...-ściszyłam nieco głos.
-Naprawdę?! Żartujesz?-zadziwiła się dziewczyna
-Nie żartuję.-wbiłam wzrok w podłogę.
<Sheavee?>
Od Sheavee C.D Blanki
- Nie bój się - odparłam dość spokojnym głosem.
- Może szukasz czegoś konkretnego w naszej akademii ?
Dziewczyna spojrzała na mnie po czym dodała - Nie,chciałam tylko obejrzeć sale. Tak w ogóle mam na imię Blanka. -
Spojrzałam na nią z uśmiechem, - Masz naprawdę piękne imię,ja mam na imię Sheavee. Nie tak interesujące,ale do tego imienia się już przyzwyczaiłam. -
Dziewczyna wydawała się zdziwiona. Dopiero wtedy zrozumiałam że trochę mnie nie zrozumiała,dlatego żeby szybko zabić ten przynudzający temat szybko odparłam - Ugh,wiesz jesteś tu trzecią osobą. Jest jeszcze pewien chłopak. -
Od razu ujrzałam uśmiech na jej twarzy.
Była ładną kobietą.
I widać że była ładną i uśmiechniętą kobietą.
Marzyła mi się współlokatorka w pokoju więc od razu się jej o to zapytałam.
Dodałam do tego że wtedy będziemy miały czas by lepiej się poznać.
Gdy tylko skończyłam pytanie,Blanka od razu odparła..
< Blanka? >
- Może szukasz czegoś konkretnego w naszej akademii ?
Dziewczyna spojrzała na mnie po czym dodała - Nie,chciałam tylko obejrzeć sale. Tak w ogóle mam na imię Blanka. -
Spojrzałam na nią z uśmiechem, - Masz naprawdę piękne imię,ja mam na imię Sheavee. Nie tak interesujące,ale do tego imienia się już przyzwyczaiłam. -
Dziewczyna wydawała się zdziwiona. Dopiero wtedy zrozumiałam że trochę mnie nie zrozumiała,dlatego żeby szybko zabić ten przynudzający temat szybko odparłam - Ugh,wiesz jesteś tu trzecią osobą. Jest jeszcze pewien chłopak. -
Od razu ujrzałam uśmiech na jej twarzy.
Była ładną kobietą.
I widać że była ładną i uśmiechniętą kobietą.
Marzyła mi się współlokatorka w pokoju więc od razu się jej o to zapytałam.
Dodałam do tego że wtedy będziemy miały czas by lepiej się poznać.
Gdy tylko skończyłam pytanie,Blanka od razu odparła..
< Blanka? >
Od Blanki
Wreszcie podjechałam pod akademię. To była moja ostatnia szansa na
wybicie się. Ciągle zmieniam szkoły i mam tego dość! Budynek był ogromny
i wydawał się być stary. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam przed siebie.
Gdy otworzyłam drzwi ujrzałam ogromny korytarz, wielki! Ale nie
słyszałam żadnych głosów. Wydawało mi się, że nikogo nie ma. Zaczęłam
oglądać wszystkie sale po kolei. Nadal nikogo nie było. Znalazłam salę
gimnastyczną. Wszystko tu było takie wielkie. Zobaczyłam drabinki.
Zaczęłam się na nie powoli wspinać. Nagle usłyszałam za sobą głos.
-Mogę pomóc?-
Przestraszona upadłam na ziemię.
<Ktoś dokończy?>
-Mogę pomóc?-
Przestraszona upadłam na ziemię.
<Ktoś dokończy?>
środa, 23 lipca 2014
Od Nazo C.D Sheavee
-Nie masz za co...- Odparłem zrobiło mi się głupio , że tak oschle odpowiedziałem , zaczerwieniłem się.
- Nie miałem żadnych znajomych ani przyjaciół kiedy byłem w sierocińcu..
Sheavee uśmiechnęła się.
-Teraz już masz. - Powiedziała lekko się śmiejąc.
Zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony.
Kiedy skończyłem jeść , podziękowałem za posiłek i razem z Sheavee poszedłem do mojego pokoju. Zgodnie z tym co mówiła pomogła mi się rozpakować.
Kiedy skończyliśmy była 19.
Położyłem się na łóżku.
Było znacznie wygodniejsze niż... eh już na pewno wszyscy wiedzą.
- To co robimy? - Zapytałem się
- Cóż , jutro niedziela - Powiedziała
-Czyli dzień obijana tak?
-Jeśli tak powiedzieć , to tak.
-Więc prawdopodobnie nie będę spał do jakiejś pierwszej..
Spojrzałem się na Sheavee nie wiedziałem dlaczego jest dla mnie taka miła , czy to dla tego , że jestem tu jedyny , czy to dla tego , że to prawdziwa przyjaźń...
- Sheavee...
-Słucham?
-... Dlaczego....nie... już nic. - Nie wiedziałem jak to powiedzieć.
-W takim razie ja już się zbieram - Mówiąc to uśmiechała się.
Kiedy miała już iść wstałem i chwyciłem ją za ramie.
-Dlaczego jesteś dla mnie miła?
< Sheavee ? >
- Nie miałem żadnych znajomych ani przyjaciół kiedy byłem w sierocińcu..
Sheavee uśmiechnęła się.
-Teraz już masz. - Powiedziała lekko się śmiejąc.
Zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony.
Kiedy skończyłem jeść , podziękowałem za posiłek i razem z Sheavee poszedłem do mojego pokoju. Zgodnie z tym co mówiła pomogła mi się rozpakować.
Kiedy skończyliśmy była 19.
Położyłem się na łóżku.
Było znacznie wygodniejsze niż... eh już na pewno wszyscy wiedzą.
- To co robimy? - Zapytałem się
- Cóż , jutro niedziela - Powiedziała
-Czyli dzień obijana tak?
-Jeśli tak powiedzieć , to tak.
-Więc prawdopodobnie nie będę spał do jakiejś pierwszej..
Spojrzałem się na Sheavee nie wiedziałem dlaczego jest dla mnie taka miła , czy to dla tego , że jestem tu jedyny , czy to dla tego , że to prawdziwa przyjaźń...
- Sheavee...
-Słucham?
-... Dlaczego....nie... już nic. - Nie wiedziałem jak to powiedzieć.
-W takim razie ja już się zbieram - Mówiąc to uśmiechała się.
Kiedy miała już iść wstałem i chwyciłem ją za ramie.
-Dlaczego jesteś dla mnie miła?
< Sheavee ? >
Od Sheavee C.D Nazo
- Mam sporo racji mój drogi.
Popatrzyłam przez chwilę na chłopaka...Jak już mówiłam był wysoki i przystojny.
Widać było po jego minie,że jednak czuję się tu nieswojo.
Właśnie wtedy oboje zaniemówiliśmy.
Była cisza,aż w końcu kucharka się nad nami ulitowała.
Podeszła do nas i powiedziała lekko wzdychającym głosem - Dziś na obiad specjalnie dla nowego będzie stół szwedzki,cała moja robota.
Na mojej twarzy zawitał uśmiech,skierowałam go wprost do kucharki,ale ta już odchodziła.
- Siadaj do stołu - powiedziałam w pół krzyku.
Chłopak od razu zareagował.
Po czym od razu gdy usiadł zapytał się co będziemy robić po posiłku.
Odpowiedziałam od razu - Zazwyczaj po obiedzie się odpoczywa... Ale my możemy,no nie wiem. Pograć w coś,pogadać. Mogę ci się pomóc rozpakowywać,co ty na to ?
Nazo uśmiechnął się do mnie po czym rzekł - Z wielką chęcią popatrzę na to jak męczysz się z moimi ciuchami,kładąc je na półkę.
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem,byliśmy już w trakcie jedzenia,więc głupio było oświadczyć mu że po jednej kanapce mam już dość jedzenia.
Zaniemówiłam po czym dałam na całość - To był bardzo swobodny tekst jak na ciebie,od kiedy tak się zmieniłeś ?!
Wtedy chłopak znowu zaniemówił.. - Jesteś pierwszą osobą którą tu poznałem.
Po chwili już kompletnie zamilknął.
Byłam trochę zrozpaczona,zastanawiałam się jak mogła mu tak odpowiedzieć.
Co prawda była nas tu tylko dwójka.
Wielkie ściany,sufity,kolumny.
Byłam kompletnie sama,a teraz gdy moje marzenie się spełnia.
Gdy ktoś tu jest,ja odwdzięczam się tej osobie jakby to był jakiś złodziej którego właśnie przyłapałam na gorącym uczynku.
Spojrzałam na chłopaka po czym rzekłam - Przepraszam cię,postaram się już tak więcej nie zrobić. -
< Nazo? >
Popatrzyłam przez chwilę na chłopaka...Jak już mówiłam był wysoki i przystojny.
Widać było po jego minie,że jednak czuję się tu nieswojo.
Właśnie wtedy oboje zaniemówiliśmy.
Była cisza,aż w końcu kucharka się nad nami ulitowała.
Podeszła do nas i powiedziała lekko wzdychającym głosem - Dziś na obiad specjalnie dla nowego będzie stół szwedzki,cała moja robota.
Na mojej twarzy zawitał uśmiech,skierowałam go wprost do kucharki,ale ta już odchodziła.
- Siadaj do stołu - powiedziałam w pół krzyku.
Chłopak od razu zareagował.
Po czym od razu gdy usiadł zapytał się co będziemy robić po posiłku.
Odpowiedziałam od razu - Zazwyczaj po obiedzie się odpoczywa... Ale my możemy,no nie wiem. Pograć w coś,pogadać. Mogę ci się pomóc rozpakowywać,co ty na to ?
Nazo uśmiechnął się do mnie po czym rzekł - Z wielką chęcią popatrzę na to jak męczysz się z moimi ciuchami,kładąc je na półkę.
Popatrzyłam na niego ze zdziwieniem,byliśmy już w trakcie jedzenia,więc głupio było oświadczyć mu że po jednej kanapce mam już dość jedzenia.
Zaniemówiłam po czym dałam na całość - To był bardzo swobodny tekst jak na ciebie,od kiedy tak się zmieniłeś ?!
Wtedy chłopak znowu zaniemówił.. - Jesteś pierwszą osobą którą tu poznałem.
Po chwili już kompletnie zamilknął.
Byłam trochę zrozpaczona,zastanawiałam się jak mogła mu tak odpowiedzieć.
Co prawda była nas tu tylko dwójka.
Wielkie ściany,sufity,kolumny.
Byłam kompletnie sama,a teraz gdy moje marzenie się spełnia.
Gdy ktoś tu jest,ja odwdzięczam się tej osobie jakby to był jakiś złodziej którego właśnie przyłapałam na gorącym uczynku.
Spojrzałam na chłopaka po czym rzekłam - Przepraszam cię,postaram się już tak więcej nie zrobić. -
< Nazo? >
Od Nazo C.D Sheavee
- Czyli innymi słowy , jesteś człowiekiem - Powiedziałem i spojrzałem na Sheavee.
-Jak jakby...- Odparła niepewnym głosem
- Cóż , tak się składa , że jestem demonem. - Odparłem. Sheavee patrzyła się na mnie bez większego zdziwienia.
-Można się domyśleć... To pierwszy raz kiedy spotykam demona. - Uśmiechnęła się.
-To samo u mnie z upadłym aniołem.. - Powiedziałem przez większą chwilę panowała cisza.
-Powiedz.... co sprowadza cię do akademii?
-Cóż ... dość już mam wędrówki , jak cały czas nic tylko chodzisz od miasta do miasta to już to się nudzi... Jeszcze się nie opisałem , więc pozwól , że zacznę. No... jak już wspomniałem jestem demonem ... z sierocińca , ale w wieku 12 lat z niego uciekłem ... było tam piekielnie nudno. Lubię chemię , te wszystkie substancje , to igranie z losem , bo wiesz , dodasz coś nieodpowiedniego , czegoś za dużo i jest już wybuch , może on być naprawdę potężny , to jest właśnie piękne . Moją drugą pasją jest muzyka , umiem grać na dwóch instrumentach , pianinie i gitarze nie licząc mojego głosu. Więcej powiem ci później ... może. Po tych słowach dotarliśmy do jadalni. No nie! Dlaczego
w sz y s t k i e pomieszczenia są większe od całego mojego sierocińca?! Nie wiem... Sheavee zauważyła , że się zamyśliłem.
-Coś się stało?
-Ugh.. Nie nic ... wszystko tu jest przeogromne.- Po moich słowach Sheavee zaśmiała się i powiedziała z uśmiechem
-Teraz ta akademia to twój dom , więc musisz się przyzwyczaić do jego wielkości - Po jej słowach zarumieniłem się lekko.
-Tak... masz rację.
<Sheavee?>
-Jak jakby...- Odparła niepewnym głosem
- Cóż , tak się składa , że jestem demonem. - Odparłem. Sheavee patrzyła się na mnie bez większego zdziwienia.
-Można się domyśleć... To pierwszy raz kiedy spotykam demona. - Uśmiechnęła się.
-To samo u mnie z upadłym aniołem.. - Powiedziałem przez większą chwilę panowała cisza.
-Powiedz.... co sprowadza cię do akademii?
-Cóż ... dość już mam wędrówki , jak cały czas nic tylko chodzisz od miasta do miasta to już to się nudzi... Jeszcze się nie opisałem , więc pozwól , że zacznę. No... jak już wspomniałem jestem demonem ... z sierocińca , ale w wieku 12 lat z niego uciekłem ... było tam piekielnie nudno. Lubię chemię , te wszystkie substancje , to igranie z losem , bo wiesz , dodasz coś nieodpowiedniego , czegoś za dużo i jest już wybuch , może on być naprawdę potężny , to jest właśnie piękne . Moją drugą pasją jest muzyka , umiem grać na dwóch instrumentach , pianinie i gitarze nie licząc mojego głosu. Więcej powiem ci później ... może. Po tych słowach dotarliśmy do jadalni. No nie! Dlaczego
w sz y s t k i e pomieszczenia są większe od całego mojego sierocińca?! Nie wiem... Sheavee zauważyła , że się zamyśliłem.
-Coś się stało?
-Ugh.. Nie nic ... wszystko tu jest przeogromne.- Po moich słowach Sheavee zaśmiała się i powiedziała z uśmiechem
-Teraz ta akademia to twój dom , więc musisz się przyzwyczaić do jego wielkości - Po jej słowach zarumieniłem się lekko.
-Tak... masz rację.
<Sheavee?>
Od Sheavee C.D Nazo
- No tak - w smutku stwierdziłam,po czym dodałam - Mam na imię Sheavee - powiedziałam patrząc mu prosto w twarz.
Byłam trochę zaniepokojona,więc by trochę uciszyć atmosferę ciekawskich,powiedziałam - Chodźmy do jadalni,jest równie wielka,a nawet i większa - oświadczyłam z uśmiechem na twarzy.
Tym razem przepuściłam chłopaka przed siebie,by znów nie targać go za rękaw.
Widziałam jego zaskoczenie,podczas przechodzenia przez wielki hol patrzył na wszystkie ściany.
- Co takiego ciekawego widzisz w tych samych ścianach - zapytałam się go,miałam trochę zdziwioną minę.
Chłopak tylko spojrzał na mnie z nieufnością
Dlatego zachowałam się tak jakby poprzedniego pytania nie było i zapytałam się o następną rzecz.
- Może się przedstawisz,opiszesz. No wiesz o co mi chodzi,prawda ? - zadałam pytanie dość ciekawskim głosem.
Chłopak odpowiedział w znacznym niepokoju - O nie,najpierw przedstawisz się Ty -.
Zrównałam mu kroku i zaczęłam opowiadać - Tylko nikomu nie mów - powiedziałam na początku.
- No więc...Najciekawsze jest to że jestem przeklętym aiołem,wyrzekłam się byciu ''wiecznie czystym i białym'' jeśli chodzi o złe uczynki. -
Chłopak trochę posmutniał,a dokładniej miał minę zagubionego.
Usłyszałam jego szept - Ale kim do cholery jest przeklęty anioł ? -.
Spojrzałam na niego po czym rzekłam - Przeklęty anioł nie ma już skrzydeł,mocy. Że tak powiem...Jest po prostu skreślony z listy. Jest nikim -.
Po długim przemówieniu chłopak patrzył się na mnie z nie dowierzaniem.
< Nazo? >
Byłam trochę zaniepokojona,więc by trochę uciszyć atmosferę ciekawskich,powiedziałam - Chodźmy do jadalni,jest równie wielka,a nawet i większa - oświadczyłam z uśmiechem na twarzy.
Tym razem przepuściłam chłopaka przed siebie,by znów nie targać go za rękaw.
Widziałam jego zaskoczenie,podczas przechodzenia przez wielki hol patrzył na wszystkie ściany.
- Co takiego ciekawego widzisz w tych samych ścianach - zapytałam się go,miałam trochę zdziwioną minę.
Chłopak tylko spojrzał na mnie z nieufnością
Dlatego zachowałam się tak jakby poprzedniego pytania nie było i zapytałam się o następną rzecz.
- Może się przedstawisz,opiszesz. No wiesz o co mi chodzi,prawda ? - zadałam pytanie dość ciekawskim głosem.
Chłopak odpowiedział w znacznym niepokoju - O nie,najpierw przedstawisz się Ty -.
Zrównałam mu kroku i zaczęłam opowiadać - Tylko nikomu nie mów - powiedziałam na początku.
- No więc...Najciekawsze jest to że jestem przeklętym aiołem,wyrzekłam się byciu ''wiecznie czystym i białym'' jeśli chodzi o złe uczynki. -
Chłopak trochę posmutniał,a dokładniej miał minę zagubionego.
Usłyszałam jego szept - Ale kim do cholery jest przeklęty anioł ? -.
Spojrzałam na niego po czym rzekłam - Przeklęty anioł nie ma już skrzydeł,mocy. Że tak powiem...Jest po prostu skreślony z listy. Jest nikim -.
Po długim przemówieniu chłopak patrzył się na mnie z nie dowierzaniem.
< Nazo? >
Od Nazo C.D Sheavee
-Nie wiedziałem , że zostałem przyjęty.- Odparłem. Po tych słowach poszedłem za dziewczyną do mojego pokoju.
-To tutaj.- Powiedziała dziewczyna. Otworzyłem drzwi i zacząłem się rozglądać. Niewiarygodne! W moim pokoju stał fortepian! Położyłem swoje rzeczy na łóżku i od razu do niego poszedłem. Był duży i czarny , jednym słowem piękny. Usiadłem przy nim , tak się składało , że to jeden z instrumentów na których umiem grać. Dziewczyna tak jak wcześniej stała w drzwiach , widocznie czekała aż skończę. Zagrałem tylko krótką piosenkę. Po czym podszedłem do niej.
- Nawet nie wiem jak masz na imię... - Powiedziałem
-To tutaj.- Powiedziała dziewczyna. Otworzyłem drzwi i zacząłem się rozglądać. Niewiarygodne! W moim pokoju stał fortepian! Położyłem swoje rzeczy na łóżku i od razu do niego poszedłem. Był duży i czarny , jednym słowem piękny. Usiadłem przy nim , tak się składało , że to jeden z instrumentów na których umiem grać. Dziewczyna tak jak wcześniej stała w drzwiach , widocznie czekała aż skończę. Zagrałem tylko krótką piosenkę. Po czym podszedłem do niej.
- Nawet nie wiem jak masz na imię... - Powiedziałem
Od Sheavee C.D Nazo
- Tak,to ja jestem Nazo - rzekł do mnie chłopak.
Był wysoki i przystojny,jednak po jego twarzy było widać jedno.
Był lekko zaniepokojony.
Nie mogłam się powstrzymać i zapytałam - To jak ci się podoba w Akademii ? - Nazo tylko spojrzał na mnie i mruknął - Jest większa niż myślałem -.
Zaśmiałam się lekko,jakby chłopak zobaczył nasze pokoje.
Dlatego właśnie postanowiłam zaprowadzić chłopaka do jego pokoju,chwyciłam go za rękaw.
Zaczęłam biec,a przy okazji targać go już za całą rękę.
Czułam to jak próbował się wyrwać,martwiłam się że za chwilkę usłyszę bardzo głośny wrzask i nagle jakby się tego spodziewać... - PUSZCZAJ MNIE WARIATKO - krzyknął Nazo.
Wtedy ja spojrzałam na jego twarz i oświadczyłam mu jedno. - Nie jestem wariatką. Jestem całkiem normalna - mruknęłam.
Nazo spojrzał na mnie,na jego twarzy zawitał lekki uśmiech.
Nie wiedziałam jak mam się zachować,nie miałam kompletnego pojęcia co mam teraz powiedzieć.
Ale nagle zauważyłam że Nazo chce mi coś oświadczyć....
< Nazo? >
Był wysoki i przystojny,jednak po jego twarzy było widać jedno.
Był lekko zaniepokojony.
Nie mogłam się powstrzymać i zapytałam - To jak ci się podoba w Akademii ? - Nazo tylko spojrzał na mnie i mruknął - Jest większa niż myślałem -.
Zaśmiałam się lekko,jakby chłopak zobaczył nasze pokoje.
Dlatego właśnie postanowiłam zaprowadzić chłopaka do jego pokoju,chwyciłam go za rękaw.
Zaczęłam biec,a przy okazji targać go już za całą rękę.
Czułam to jak próbował się wyrwać,martwiłam się że za chwilkę usłyszę bardzo głośny wrzask i nagle jakby się tego spodziewać... - PUSZCZAJ MNIE WARIATKO - krzyknął Nazo.
Wtedy ja spojrzałam na jego twarz i oświadczyłam mu jedno. - Nie jestem wariatką. Jestem całkiem normalna - mruknęłam.
Nazo spojrzał na mnie,na jego twarzy zawitał lekki uśmiech.
Nie wiedziałam jak mam się zachować,nie miałam kompletnego pojęcia co mam teraz powiedzieć.
Ale nagle zauważyłam że Nazo chce mi coś oświadczyć....
< Nazo? >
wtorek, 22 lipca 2014
Od Nazo do Sheavee
Stanąłem przed drzwiami akademii , nie wiedziałem czy przyjmą mnie tu, ale jeśli wierzyć pogłoskom , przyjmą tu każdego. Wszedłem do wielkiego gmachu i ... zaniemówiłem. Hol był większy od mojego sierocińca! Zacząłem się rozglądać , byłem w szoku. Gdy się otrząsnąłem zacząłem szukać sali chemicznej. Spacerowałem przez długi korytarz na pierwszym piętrze. W końcu znalazłem. Sala chemiczna była piękna , od razu zacząłem "bawić" się różnymi substancjami. Siedziałem tam chyba trzy godziny. W końcu przestałem i kiedy miałem zamiar wyjść , zauważyłem w drzwiach kobietę. - A więc , to ty musisz być Nazo - Powiedziała.
< Sheavee? >
Subskrybuj:
Posty (Atom)
