-Jeśli nie będę Ci przeszkadzać...-szepnęłam ściskając kosmyk włosów.
-Jasne, że nie. Przecież sama Ci to zaproponowałam.-odparła z uśmiechem.
Wzięłam walizkę i poszłam bez słowa za Sheavee. Wyglądała na miłą, ale
ciężko było mi komukolwiek zaufać. Chwilę potem znalazłyśmy się w
pokoju.
-Jest....duży.-powiedziałam zachwycając się.
-Tak sądzisz? Dla mnie nie jest aż tak wielki.-zaśmiała się Sheavee.
-Mój pokój w domu jest dużo mniejszy...-ściszyłam nieco głos.
-Naprawdę?! Żartujesz?-zadziwiła się dziewczyna
-Nie żartuję.-wbiłam wzrok w podłogę.
<Sheavee?>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz