Taksówka zatrzymała się przed budynkiem Akademii. Hmm.... Nadal
zastanawiam się czy to dobry pomysł. Pewnie będzie tam dużo ludzi... co
znaczy, że... będą mnie dotykać. Wzdrygnęłam się na tę myśl. Wysiadłam z
samochodu. Zapłaciłam taksówkarzowi. Wyglądał na przerażonego mą
obecnością. Nie dziwię mu się. Piętnastolatka, ubrana na czarno,
uzbrojona po zęby, a do tego łazi za nią czarny wilk. Zapłaciłam mu,
wzięłam torby i ruszyłam do budynku Akademii.
-Kuro! -zawołałam wilka.
Posłusznie ruszył za mną.
Weszłam do budynku. Poczułam delikatny, chłodny powiew. Ulga w taki
gorący dzień. Akademia była ogromna, ale... podejrzanie cicha. Nagle
ktoś podszedł do mnie i podał rękę do przywitania. Oczywiście jak to ja,
cofnęłam się tylko odrobinę. Ktosiek cofnął rękę.
-Hej, jestem...
<Ktosiu? Kim jesteś???>

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz