środa, 23 lipca 2014

Od Nazo C.D Sheavee

-Nie masz za co...- Odparłem zrobiło mi się głupio , że tak oschle odpowiedziałem , zaczerwieniłem się.
- Nie miałem żadnych znajomych ani przyjaciół kiedy byłem w sierocińcu..
Sheavee uśmiechnęła się.
-Teraz już masz. - Powiedziała lekko się śmiejąc.
Zrobiłem się jeszcze bardziej czerwony.
Kiedy skończyłem jeść , podziękowałem za posiłek i razem z Sheavee poszedłem do mojego pokoju. Zgodnie z tym co mówiła pomogła mi się rozpakować.
Kiedy skończyliśmy była 19.
Położyłem się na łóżku.
Było znacznie wygodniejsze niż... eh już na pewno wszyscy wiedzą.
- To co robimy? - Zapytałem się
- Cóż , jutro niedziela - Powiedziała
-Czyli dzień obijana tak?
-Jeśli tak powiedzieć , to tak.
-Więc prawdopodobnie nie będę spał do jakiejś pierwszej..
Spojrzałem się na Sheavee nie wiedziałem dlaczego jest dla mnie taka miła , czy to dla tego , że jestem tu jedyny , czy to dla tego , że to prawdziwa przyjaźń...
- Sheavee...
-Słucham?
-... Dlaczego....nie... już nic. - Nie wiedziałem jak to powiedzieć.
-W takim razie ja już się zbieram - Mówiąc to uśmiechała się.
Kiedy miała już iść wstałem i chwyciłem ją za ramie.
-Dlaczego jesteś dla mnie miła?

< Sheavee ? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz